Dolar z kieszeni, słoma z butów
Hej,
Dzisiaj będzie o tym jak wzbudzić w drugim człowieku dysonans poznawczy.
Podaję przepis:
-Narzucić na siebie markowe odzienie. Najwyższa jakość materiału i kunszt projektanta musi zwracać uwagę.
-Zaliczyć wizytę u fryzjera, kosmetyczki oraz manicurzystki.
-Poruszać się powolnym, lecz głośnym krokiem (szpile w pakiecie)
-Mocno zaznaczać swoją obecność poprzez bardzo głośne prywatne rozmowy tuż nad głowami widowni koncertu siedzącego
-Machać telefonem wyciągniętym na długość ręki, milimetry od twarzy pozostałych uczestników koncertu
-Przeszkadzać innym pytając "A gdzie na fejsie udostępnia się lokalizację?"
-Zaznaczywszy lokalizację koncertu, scrollować ścianę Facebooka i wykonać telefon prywatny, jednocześnie nie zwracając uwagi na samo przedstawienie muzyczne
Gdyby nie pierwsze trzy składniki, obstawiam, że większość z Was założyłoby, że mam tu do czynienia z pokoleniem milenialsów, a tu niespodzianka- dwie, dojrzałe, "eleganckie" kobiety.
Brak kultury doprowadza mnie do szału- dużo kosztuje mnie powstrzymanie się od zwrócenia uwagi.
Oczywiście, szata nie zdobi człowieka i z wieśniaka królewicza aksamitny surdut nie uczyni, ale na podstawie wyglądu i aury, którą osoba rozsiewa, wyciągamy wstępne wnioski i budujemy ocenę. Pań powyżej trochę mi żal, bo ewidentnie nie czerpały radości z koncertu, ale bardziej mi żal ludzi sąsiadujących.
Podobnym przypadkiem są Panie (bo to głównie piękna płeć), które oczekują szczególnego traktowania bo są klientem, w akompaniamencie pstrykania palcami na kelnera, krzywego spojrzenia na odrost kasjerki w Żabce, czy podnoszenia głosu na obcą osobę.
Dla wszystkich Żon Hollywood, którym słoma zdobi but: wstydźcie się.
Kisses



Komentarze
Prześlij komentarz