Chłopcy na tronie
"Nie dyskutuj. Nikt nie pytał Cię o zdanie. Co Ty możesz wiedzieć? Jak będziesz w moim wieku to porozmawiamy. To mój dom i moje zasady. Powinnaś zrobić inaczej. Ja bym to zrobił lepiej. Życie to nie zabawa. Ludzie to chu*e. Nie ma co się cieszyć. "
Powiedział Król.
Król samotnego królestwa,
w którym nikt nie chce mieszkać.
Czy przypomina Wam kogoś wspomniana postać? Zawsze wszystkowiedzący, wyznaczający drogę postępowania, zamykający usta, gaszący entuzjazm i dumę? Mi niestety tak.
Patriarchat, który miał się kiedyś lepiej, a teraz ma się o dziwo nadal całkiem nieźle, uczynił wiele krzywdy małym chłopcom, którym wmawiano od małego, że muszą wziąć na własne barki odpowiedzialność za rodzinę, a najlepiej za cały świat.
Uczono ich, że mężczyzna dzielnie musi znosić znój życia, utrzymywać bliskich, nigdy nie narzekać na trud, tylko dawać i dawać bez końca...ale jednocześnie wręczono im niepisane prawo wyłączności na rację, na które warto spojrzeć ze współczuciem. Łatwiej jest rządzić królestwem, gdy nie trzeba konsultować decyzji z całą społecznością, ale jeśli coś pójdzie nie tak, to właśnie królowi ego rozpadnie się na milion kawałków...
Ego kruche, trzęsące się w posadach, małe chociaż z zewnątrz rozdmuchane.
Wielki balon z muchą w środku.
Z instrukcją obsługi tego królestwa pełnej technik autokratycznych i przemocowych, mały chłopiec w poczuciu nabytego osamotnienia siada na tronie świata i musi rozwiązywać wszystkie problemy. Jest tak spięty i zestresowany, że gdy dochodzi do niego głos mieszkańca z jego własnym pomysłem, albo co gorsza- niezgodą na pomysł króla, ten wysyła go na ścięcie. Bo co ma zrobić? Przecież to on miał dać radę i nie dał. Ukarał inną osobę, aby uciszyć własny lęk i poczucie bycia niewystarczającym.
I tacy chłopcy są wśród nas. Masa.
Uczą nas milczeć, nie stawiać własnych granic, nie stawiać oporu- trzymają nas na dystans, ale nadal, kurczowo trzymają, panicznie bojąc się zostać sami.
Żeby było jasne, nie tłumaczę nikogo. Nadal mam w sobie żal, ale jednocześnie głęboko mężczyznom współczuję życia w autonienawiści i braku umiejętności dostrzeżenia alternatywy, którą jest .... partnerstwo i wspólnota.



Komentarze
Prześlij komentarz