Klamra energetyczna
Nie jestem osobą wierzącą w rozumieniu religijnym, ale aby czuć sens, wtedy kiedy powodów brak, albo gdy nie rozumiem, dlaczego życie obrało przykry tor... myślę o przeznaczeniu, energiach i zasadności wszystkiego, co się dzieje.
Łatwiej unieść niepomyślne (często pozornie) dla mnie zdarzenia, gdy pomyślę o drodze zapisanej w gwiazdach czy karmie.
Szczególnie wtedy, gdy wiem, że z poziomu własnej wolnej woli uczyniłam naprawdę wszystko, co mogłam, aby wpłynąć na rzeczywistość, a reszta należy już do zbiegu przypadków i woli innych ludzi.
Prawie dekadę zamykała się pewna klamra energetyczna w moim życiu.
Dwie historie, które zmusiły mnie do stanięcia twarzą w twarz ze swoją głęboką raną. Nie mogę od niej dłużej uciekać naiwnie myśląc, że właściwa osoba wyleczy mnie z lęku przed odrzuceniem. Prędzej czy później, nie zważając na uczucia romantyczne, pojawi się schemat ucieczki. Porzucenie przed byciem porzuconą, bądź podrzucanie powodów, aby być porzuconą to przepis na wieczną samotność i hurtowo poranione serca.
Wychodzę ponad to, przekierowuję swoją energię na uzdrawianie tak mocno zakotwiczonego w podświadomości schematu i przekonań. Dla siebie, dla innych.
W niemej rekompensacie wobec tych, którzy byli.
Peace.
Niech prognozy tarota będą dla Was przyjazną przestrzenią nadziei (broń Boże przepowiednią!) :)



Komentarze
Prześlij komentarz